czwartek, 10 października 2013

Rozdział 4

Te kilka dni, które spędziłam w Paryżu nie należały do udanych. Cesc się do mnie w ogóle nie odzywał. Nie wiem co się z nim stało. Wkurzyło mnie to, że nie odbiera ode mnie telefonów. Przestałam, więc wydzwaniać do niego. Zresztą na nic nie miałam ochoty. Tak strasznie źle się czułam od kilku dni, że chciałam tylko wrócić do domu i położyć się spać. 
Ostatni dzień dłużył się strasznie. Po ostatnich zajęciach wróciliśmy do hotelu i zaczęliśmy się pakować. Nagle pakowanie przerwał dźwięk mojego telefonu. Zerknęłam na wyświetlacz i zobaczyłam, że dzwoni Gerard. Coś na pewno musiało się stać.
- Tak, słucham? Coś się stało?
- Cześć siostrzyczko. Chciałem zapytać kiedy wracasz?
- Właśnie się pakuje. A dlaczego się tym interesujesz?
- A mam dla Ciebie złą wiadomość, ale nie chciałbym Cię denerwować przed wyjazdem. W takim razie opowiem Ci jak wrócisz.
- Ale co się stało? Gerard. Powiedz mi teraz.
- Do zobaczenia w Barcelonie.
Odpowiedział i rozłączył się. Teraz na pewno nie będę spokojna. Dokończyłam pakowanie i pod wieczór pojechaliśmy na lotnisko skąd wylecieliśmy samolotem do Barcelony.
Podróż była straszna. Tak bardzo się denerwowałam. Do tego moje złe samopoczucie w ogóle nie chciało mnie opuścić. Nie wiedziałam co się działo. Tylko jedna myśl przychodziła mi do głowy. Ale to nie mogła być prawda! Kurcze.

Po godzinie wylądowaliśmy na lotnisku w Barcelonie. Taksówką pojechałam do mieszkania gdzie po drodze zahaczyłam o jedno miejsce. Wróciłam do domu i od razu co zrobiłam to poszłam do łazienki wykonać test. Nie wiedziałam dlaczego to robie, ale miałam złe przeczucia. 
Po kilku min gdy wyczekiwałam na wynik testu w moich oczach pojawiły się łzy. Nie to nie możliwe! Pomyślałam i opadłam plecami na łóżku płacząc jak mała dziewczynka. 
Powiem szczerze. Wpadliśmy z Cescem. I co teraz? On się do mnie nie odzywa nawet, jak mam mu powiedzieć, że jestem w ciąży? Kurde, akurat teraz taki pech. 
Leżąc na łóżku cały czas rozmyślałam nad tekstem , który najlepiej i delikatnie dotarł by do Cesca. Wzięłam telefon i zadzwoniłam do mojej cioci, która była ginekologiem. Na szczęście udało mi się z nią umówić już na wieczór. Chciałam mieć pewność, że to prawda z tą ciążą żeby nie denerwować niepotrzebnie Cesca. 
Weszłam do łazienki i rozebrałam się. Stanęłam przed lustrem i przejechałam dłońmi po swoim płaskim brzuchu. Hm fajnie było by mieć taką malutką kruszynkę i to jeszcze z Fabregasem. Uśmiechnęłam się sama do siebie i weszłam do wanny do której wcześniej nalałam wody. Wykąpałam się, wytarłam i ubrałam. Wzięłam torebkę i wyszłam z domu. Gdy szłam do gabinetu kilka razy jeszcze próbowałam się dodzwonić do Cesca, ale nadal nie odbierał. Eh.

Po kwadransie dotarłam na miejsce. Ściągnęłam płaszcz a do środka od razu zaprosiła mnie ciocia. Przywitałam się z nią i usiadłam na krześle.
- Co się dzieje Monic? Czy tylko tak chciałaś się zbadać?
- Nie ciociu, to nie zwykła wizyta. Podejrzewam, że jestem w ciąży i chciałabym się upewnić.
- W ciąży? Z Cescem?
- No a z kim innym? Ciociu.
- Przepraszam Cię. To takie zwykłe pytanie. Dobrze połóż się i zaraz się dowiemy.
Uśmiechnęłam się delikatnie i położyłam na łóżku podciągając bluzkę do góry. Bałam się. Bałam się, że zostane z tym wszystkim sama jeśli okaże się, że na prawdę jestem w ciąży.
Zamknęłam oczy gdy poczułam na skórze zimny żel. Po chwili otworzyłam je i spojrzałam na ekran monitora. Nic tam nie wiedziałam. Czarne plamki. Wszędzie ciemno.
- I co widzisz coś ciociu?
- Poczekaj chwilkę.
Byłam strasznie niecierpliwa. Chciałam się już dowiedzieć czy jestem w ciąży czy nie.
- Gratulacje Moniś. To drugi tydzień dopiero. 
- Jestem w ciąży? Na prawde? - zapytałam zszokowana kilka razy, bo nie mogłam w to uwierzyć. Miałam cichą nadzieje, że jednak to nie będzie prawda a jednak. No nic. Na pewno pokocham tego maluszka całym sercem. 

Wróciłam do domu i cały czas przyglądałam się zdjęciom z badań USG. Zeskanowałam je i postanowiłam wysłać je na poczte Cesca. 

/ Kochanie! Wróciłam już. Nie wiem czemu się do mnie nie odzywasz ale mam dla Ciebie wspaniałą wiadomość. Popatrz to nasze malutkie dziecko . Cieszysz się? Bo ja bardzo. Kocham Cię. / 

Wysłałam i czekałam na wiadomość od niego ale nadal mi nie odpisywał. Nie wiedziałam co się działo. Jutro muszę się z nim spotkać.
Zmęczona, przebrałam się i położyłam spać.

                                                                    - Cesc -

Cały czas rozmyślałem nad tym co powiedział mi Gerard. Monica ciągle dzowniła, ale udawała, że nic nie wie pewnie. Że ja wiem. Leżałem i oglądałem mecz gdy wziąłem laptopa i wszedłem na poczte.
Mail od Monic? Dziwne. Otworzyłem i nie mogłem uwierzyć w to co napisała. Szczęka mi opadła. Ja to? W ciąży? Ze mną? Niemożliwe. To na pewno nie moje dziecko.
Wzięłam telefon i napisałem do niej:
- Musimy się spotkać. Jutro. O 17 w parku tam gdzie zawsze.
Wysłałem i wyłączyłem telefon. Nie chciałem z nią rozmawiać. A na pewno będzie pisać i dzwonić. Kurde! Jeszcze to dziecko. 

                                                                  - Monica -

Odczytałam jego wiadomość i nie mogłam uwierzyć, że nawet nie napisał, że się cieszy. Wiedziałam. Wiedziałam, że zostane z tym sama. Do moich oczu napłynęły kolejne łzy smutku i bezradności. 
- Cześć siostra. 
Zerknęłam na drzwi w których pojawił się Gerard.
- Gerard? Co Ty tu robisz? 
- Wpadłem do Ciebie. Chciałem Ci coś powiedzieć. A do tego coś mnie ruszyło by spotkać się z mamą. 
- Właśnie miałeś mi coś powiedzieć. O co chodzi?
- Chodzi o Cesca. No bo ten, on wrócił do Danielli. Nie wiem czy wiesz, ale podobno już się pogodzili i są razem i planują ślub.
- Co?! Jak to?! Ślub? Przecież jest ze mną. Jej już nie kocha! Mówił mi to! Przysięgał, że nic już ich nie łączy. - zacisnęłam mocno powieki i schowałam twarz w poduszkę płacząc głośno.
- Monic, wiesz jaki jest Cesc. Zresztą nie pasujecie do siebie. 
- Wyjdź, zostaw mnie. Prosze. - powiedziałam głośno nie podnosząc się w ogóle. Gerard wyszedł a ja leżałam tak kilka godzin. To było straszne. No tak. Dlatego teraz nie chce tego dziecka, bo po co mu dziecko. Teraz będzie mu przeszkadzać i tej starej małpie! Ale mu nakopie.

Wstałam i ubrałam się. Poprawiłam makijaż i wyszłam z domu. Dotarłam do parku chwile przed 17 gdzie czekał już na mnie Cesc.
Podeszłam do niego i od razu wymierzyłam w jego policzek i uderzyłam go mocno.
- Ty dupku! Dalej się z tą starą trąbą zabawiasz! A mnie i dziecko najlepiej odstawić jak rzecz, prawda?!
- Co? Co Ty za głupoty gadasz dziewczyno! Nie jestem z Daniellą. A co do dziecka to ono na pewno nie jest moje skoro zabawiasz się w Paryżu z jakimś kolesiem! Zdradziłaś mnie! I na pewno to dziecko nie jest moje tylko tego gościa. Chcesz tylko kase ode mnie wyciągnąć na dziecko a ja na pewno się nie nabiore. Nawet sobie nie marz o mojej kasie!
W ogóle nie mogłam uwierzyć w te słowa, które usłyszałam. Oczywiście wybuchnęłam płaczem i usiadłam. Od razu zrobiło mi się słabo a mój oddech był coraz szybszy i płytki. 
- Daruj sobie scenki. I tak sie nie nabiore. Cześć.
Jego suche "cześć" zakończyło "rozmowe" a raczej kłótnie i odszedł. To było straszne. Ze łzami w oczach wróciłam do mieszkania. Zakopałam się od razu pod kołdre i tak spędziłam resztę dnia.

wtorek, 8 października 2013

Rozdział 3

Po ostatnim zajściu z Cescem nie miałam w ogóle ochoty na to by pokazywać się w klubie. Było mi wstyd. Nie wiedziałam dlaczego do tego doszło. Zresztą to nie była moja wina. To nie ja jego zaczęłam całować tylko on mnie. No ale ja odwzajemniłam jego pocałunki. Eh. Że akurat do tego musiało dojść. Pech w tym, że widział Nas Gerard. Niestety. Na pewno teraz pomyśli sobie, że chce zranić jego niszcząc przy tym jego przyjaciela i jego związek. Ale to nie prawda. Nie mszczę się na Gerardzie raniąc przy tym jego bliskich znajomych. To on tylko i wyłącznie musi dostać ode mnie a nie inni. 
Na drugi dzień musiałam pokazać się w klubie na praktykach. Tak bardzo nie chciałam tam iść. Miałam nadzieje, że nikt o niczym nie wie. Najchętniej to wcale bym tam nie szła, ale niestety nie mogłam sobie od tak nie przyjść bez powodu. 
Ubrałam na siebie spodnie i luźną koszulkę i zaczesałam szybko włosy w koka. Na nogi założyłam buty i biorąc torebkę wyszłam z mieszkania. Mamy już nie było, więc musiałam zamknąć mieszkanie i biec szybko na autobus. 
Gdy dotarłam na przystanek akurat podjechał autobus którym mogłam dotrzeć na Camp Nou. Założyłam słuchawki i włączyłam radio. Akurat leciała smutna piosenka która od razu napływała dziwne i smutne myśli. Całą drogę zastanawiałam się co mam powiedzieć jesli ktoś zapyta mnie o tą całą akcje z Fabregasem. Na pewno wszyscy pomyśleli by o mnie dziwne rzeczy. Pierwsze "romans" z Tello teraz z Fabregsem. Eh. Czasami żałuje, że się tu pojawiłam. Może nie powinnam w ogóle nawiązywać kontaktów z Gerardem. Może tak miało być po prostu, że on jest tym bogatym i szczęśliwym a ja szarą i biedną myszką, która ledwo wiąże koniec z końcem. Może powinien być moim bratem tylko w myślach. Może powinnam śledzić jego poczynania w tv, widząc jak dobrze gra, strzela bramki i ma szczęśliwą rodzinę. Chyba powinnam się wycofać. Może nie warto mścić się za to co się stało. Ale nadal nie mogę wybaczyć mu tego co wtedy zrobił w restauracji gdzie pracowałam. Tak strasznie mnie to zabolało. Jeśli nie chce mieć takiej siostry to trudno. Ale mógł coś innego wymyślić a nie hasło: Nie znam Pani. To życie jest takie beznadziejne. Inni są szczęśliwi a ja? Cały czas dostaje w kość. Jak nie rozwód rodziców, do tego brak możliwości rozwijania pasji no i wyparcie się przez własnego brata. 
W ogóle nie zauważyłam jak przegapiłam przystanek koło klubu. Musiałam iść kawałek drogi pieszo z dalszego przystanku. Gdy po kwadransie dotarłam pod klub w ogóle nie miałam chęci tam wchodzić. Miałam dziś kompletnego doła. Usiadłam na schodkach i podkuliłam nogi od brode opierając ją na kolanach. Znów w radiu leciała smutna piosenka , nie wiem co dziś z tym radiem. Po chwili nie mogłam się powstrzymać i z moich oczu popłynęły łzy. Byłam bezradna na to co się działo. Wszystko mnie przytłaczało. Byłam taka malutka w tym ogromnym świecie. Nie miałam dobrej znajomej. Nikt się ze mną nie zadawał ze względu na to, że nie miałam pieniędzy. Nie miałam z nim porozmawiać nawet. Cristianowi nie zawracałam głowy, miał swoje ważne sprawy. Ja musiałam sobie dać rade sama. Ale problem w tym, że nie wiedziałam jak. Nie wiedziałam co mam zrobić by było lepiej. By w końcu zaczęło mi się układać.
Siedziałam na schodkach i płakałam jak małe dziecko. Podobno poprzez płacz i łzy robi się lżej na sumieniu. Nie wiem czy to prawda. Jak na razie nie czułam ulgi. Byłam tylko nieźle rozmazana. 
Nagle zauważyłam, że szedł w moją stronę Gerard. Tak bardzo chciałam by podszedł do mnie, usiadł obok i mocno mnie przytulił jak prawdziwy brat. Był coraz bliżej. Szedł w moją stronę i patrzył na mnie. Na pewno strasznie wyglądałam. Może się nie przestraszy. 
Stanął przede mną. Ja patrzyłam na niego a on na mnie. Czekałam aż coś zrobi. I zrobił. Ominął mnie i wszedł do budynku.. Tak. Znów mnie olał. Teraz rozbeczałam się gorzej. Wstałam i pobiegłam prosto przed siebie. 
Po godz krążenia po mieście nawet nie wiedziałam gdzie się znajduje. Robiło się coraz ciemniej. Czułam, że się zgubiłam. Zaczęłam się bać. Wokoło kręciło się tylko kilka osób. Usiadłam na ławce i nie wiem na co liczyłam. Że akurat ktoś znajomy będzie przechodził i mnie stą zabierze? Nie możliwe. Dalej siedziałam i czekałam na cud. Wzięłam telefon i nie wiedziałam do kogo zadzwonić. Do mamy? Nie. Nie chciałam jej martwić. Ale nie miałam nikogo innego. Nie miałam znajomych. Zresztą kto by zostawił swoje sprawy i zaczął mnie szukać. Miałam jeszcze w telefonie numer do Gerarda i Cristiana. Tello nie było w mieście. Został mi tylko Gerard. Bałam się do niego zadzwonić. Ale nie miałam nic do stracenia. Wybrałam jego numer i dzwoniłam. Kilka razy próbowałam, ale on nie odbierał. I tak wiedziałam, że nie odbierze, więc nie wiem po co się fatygowałam i próbowałam dzwonić.
Wstałam z ławki i krążyłam tak po parku. Cały czas miałam wrażenie, że jestem w tym samym miejscu. To było straszne. Czułam jak ktoś za mną idzie. Przyśpieszyłam kroku a po chwili zaczęłam biec. Odwróciłam się po chwili do tyłu i ze łzami w oczach spojrzałam za siebie. Nikogo nie było. Moja wyobraźnia tak strasznie działała, że myślałam, że zaraz wykończe się psychicznie. Do tego było mi strasznie zimno. Telefon się wyładował i wyłączył. Zdążyłam tylko zobaczyć, że już zbliża się 23. Było strasznie późno. 
Nie wiem znalazłam się przy jezdni. Było trochę jaśniej. Na moich ustach pojawił się lekki uśmiech. Szłam przed siebie po chodniku chociaż dalej nie wiedziałam gdzie jestem. Po chwili zatrzymał się obok mnie samochód. Nie no znów. Pomyślałam. Nie wiem czy dziś dotre do domu cała. I czy w ogóle dotre.
- Charlotte. - odrzekł jakiś facet. Znał moje imie, ale ja jego nie znałam. Znów przyśpieszyłam kroku i szłam dalej przed siebie ze łzami w oczach. Chciałam do domu. - Poczekaj. - znów odrzekł i złapał mnie za dłoń. Odwróciłam się gwałtownie a mój oddech był coraz szybszy i płytki. 
- O matko to Ty. Co tu robisz? O tej godzinie.
- To samo moge zapytać Ciebie. 
- Tak bardzo mi ulżyło, że to Ty. Przestraszyłeś mnie. - odpowiedziałam i od razu wtuliłam się w Cesca. Tak to był on. Znalazł mnie chociaż nie wiem jakim cudem. Teraz to jednak nie było ważne. Czułam się w końcu bezpieczna. Mocno wtuliłam się w jego ciało nie puszczając go w ogóle przez dobre kilka minut.
- Chodź odwioze Cie. Bo zimno strasznie i ciemno. 
Wsiedliśmy do jego samochodu. Odwiózł mnie pod blok. Teraz musiałam mu powiedzieć gdzie mieszkam. Nie chciałam iść znów sama pomiędzy blokami. Odprowadził mnie także pod same drzwi. Zaprosiłam go do środka. Mamy akurat nie było. Miała 3 zmianę, więc była w pracy.
- Poczekaj tu na mnie. Muszę się wykąpać i przebrać. 
- Poczekam. - uśmiechnął się i usiadł na łóżku rozglądając się po moim pokoju. Ja wzięłam ciuchy na przebranie i udałam się do łazienki. Szybko się wykąpałam. Ubrałam i przyszłam do niego.
- Dziękuje, że mnie tam zmalałeś. Zgubiłam się, nie wiedziałam gdzie jestem. 
Pokręciłam głową i westchnęłam, a Cesc wstał i podszedł do mnie. Przytulił mnie mocno swoimi ramionami. Czułam się znów taka bezpieczna. Nie wiem znowu kiedy i jak to się stało, ale znów zaczął mnie całować. Moje dłonie powędrowały na jego policzki a jego pod moją bluzkę. Nasze pocałunki przeradzały się z chwilą z czułych w coraz namiętne. Szybko pozbył się mojej koszulki a ja pozbyłam się jego. Po chwili wylądowaliśmy w łóżku. Spędzając ze sobą cudowną noc. 

Gdy obudziłam się rano od razu zerknęłam na Fabregasa. Leżał obok mnie i tak smacznie spał, że nie miałam sumienia by go obudzić. Ta noc była na prawdę cudowna. Wspaniale się z nim czułam. Na samą myśl w moim brzuchu pojawiły się motylki i uśmiech na twarzy. Ale chwila! On jest z Daniellą. Matko co my zrobiliśmy.. Teraz na pewno nie może się nikt o tym dowiedzieć. 
- Dzień dobry śliczna. - szepnął cicho Cesc i musnął mój policzek. Spojrzałam na niego i odpowiedziałam mu.
- Dzień dobry. Cesc nie wiem jak to się stało, ale teraz nikt sie nie może o tym dowiedzieć. Ja wiem, że to dla Ciebie to tylko jedna głupia noc i zaraz wrócisz do Danielli, ale na prade nikt nie może się domyślać nawet co tu się stało a w szczególności Gerard.
- To nie była dla mnie zwykła noc i przygoda. Mówiłem Ci, że ostatnio pokłóciłem się z Daniellą. Nie wiem czy chce z nią być. A teraz przepraszam Cie, ale obowiązki klubowe wzywając. Zostań dziś w domu najlepiej. Powiem, że jestes chora. - musnął moje usta i wstał z łóżka, ubrał się i zniknął. 
Westchnęłam głęboko i nadal nie mogłam uwierzyć w to co się stało. 

Nie pojawiałam się w klubie przez tydzień. Dostałam małe wolne na szczęście z powodu rzekomej choroby. Tak bardzo tęskniłam za Cescem. Pojawił się u mnie tylko raz. A Gerard? Nie był u mnie ani nie dzwonił. Dalej się mną nie interesował. 

Po pewnym czasie wszystko zaczeło się układać. Cesc rozstał się z Daniellą i teraz był ze mną. W prasie huczało od plotek, ale mnie to nie interesowało. Zakochałam się w Fabregasie a on kochał mnie. Widziałam to i czułam. Nie obchodziło mnie co myślą inni. Gerard zaczął się do mnie odzywać. Dziwne to troche. Podejrzane, ale może się zmienił. Przemyślał sobie swoje zachowanie i postanowił się zmienić.

Pewnego dnia dostałam informacje, że wyjeżdżamy z roku do Paryża na małe praktyki na kilka dni. Nie miałam niestety żadnego kontaktu z Cescem. Nie wiem co się działo. Nie miałam jak mu przekazać, że jade. Napisałam jednak do Gerarda. 
/ Cześć. Gerard mam do Ciebie prośbę. Przekaż Cescowi, że wyjeżdżam do Paryża na kilka dni na małe praktyki z roku. I powiedz mu by odezwał się do mnie, bo martwie się o niego. /
Wysłałam wiadomość i szybko się spakowałam. Po godz byłam już w samolocie i leciałam do Paryża. 

                                                                   - Paryż -

Gdy wylądowaliśmy od razu zachwyciłam się tym pięknym miastem. Zawsze chciałam tu dotrzeć. Ale mimo wszystko nadal martwiłam się tym, że Cesc się do mnie nie odzywa. Dzowniłam do niego. Pisałam a on nic. Może nie może rozmawiac czy coś ale tyle czasu? Eh. Musiałam się skupić jednak na praktykach by potem dostać dobrą ocenę z zaliczenia. 

                                                                  - Gerard -

- Siema Cesc. Mam dla Ciebie wiadomość.
- No cześć co jest? Tak w ogóle nie wiesz co się dzieje z Charlotte ?
- A właśnie ja w jej sprawie. Pisała do mnie, że jedzie do Paryża. I że nie wie kiedy wróci. 
- Do Paryża? Po co? Nic mi nie pisała.
- To Ty nie wiesz?
- O Czym?
- Ma tam chłopaka. Powiedziała mi nie dawno. Stwierdziła, że to wszystko z Tobą już wygasło. Że to było chwilowe zauroczenie. Jednym słowem chyba się zabawiła. Mówiłem Ci. Ona taka jest. Nie wiem jak może być moją siostrą. Ciągle kłamie. Nieudacznik z niej niezły i kłamczucha. 
- Co?! Jak to?! Chłopaka ma w Paryżu?! Niemożliwe! Głupoty gadasz. Po co by to robiła?
- Nie wiem może po prostu chce się na mnie zemścić wykorzystując do tego Ciebie. Przepraszam Cię stary, ale daj sobie z nią spokój. Nie warto się dla niej poświęcać.
- Kurwa! Jak tak mogła!

                                                                     - Cesc -

Nie wierze, że to zrobiła. Jak tak mogła?! Ja się dla niej poświęciłem. Zostawiłem Danielle. Dla niej. Kariere też poświęciłem. Tyle plotek o Nas było. Co chwile o Nas pisali i teraz znów będą! Zabawiła się mną. Nie no na pewno jej tego nie daruje!

wtorek, 1 października 2013

ROZDZIAŁ 2

                                                          - Tydzień później -

Po całej akcji z "romansem" z Tello po tygodniu wszystko ucichło. Co drugi dzień chodziłam udałam się do  na kolejne zajęcia. Niestety Fabregasa nie było. Miał wolne. Nie wiem czemu. Nie wiem co się stało. Gerard w ogóle się do mnie nie odzywał a moja znajomość z Cristianem była coraz żywsza i ciekawsza. Bardzo dobrze mi się z nim rozmawiało. Był dla mnie jak przyjaciel. 
Od razu w drzwiach spotkał mnie Cesc. Uśmiechnęłam sie i szłam dalej on jednak złapał mnie za ręke i zapytał:

- Witam Panią Pique. Nie wierze, że Gerard nie przyznał się do takiej siostry.
- Hm jakiej ma Pan na myśli.
- Takiej ładniej i zdolnej. I tak w ogóle nie jestem żaden Pan tylko Cesc. 

Uśmiechnął się w moją stronę i wyciągnął dłoń. Lekko ją uścisnęłam a na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech. Nie no dotknęłam dłoni samego Fabregasa. Ah. Wspaniałe uczucie. Porozmawialiśmy jeszcze chwile i Cesc udał się na murawe na trening a ja poszłam jak zawsze do swojego gabinetu i przygotowywałam się powoli na masaże.

Po 2 godz wyczekiwania chłopaki skończyli trening. Dziś przydzielono mi grupę z numerami parzystymi. Na szczęście miałam chwile wolnego od Gerarda, ale za to znów miałam zajęcia z Ceskiem. Idealnie. Mogłabym tak masować i masować tylko jego nawet i przez kilka godzin. 

Gdy w końcu skończyłam prace niespodziewanie Cesc zaprosił mnie do kawiarni. Ok. To samo było z Tello. Wiem. Nie powinnam iść, ale nie mogłam się oprzeć i odmówić. Może nie będą na drugi dzień w gazetach pisać, że przerzuciłam się z Tello na Fabregasa. 
Udaliśmy się do pobliskiej kawiarni, ale do innej niż byłam z Cristianem. Pogadaliśmy, wypiliśmy kawe i skusiliśmy się na małe ciasto. Po godz telefon Cesca nie urywał się od połączeń od Danielli.. Nie wiedziała gdzie jest a ona zapewne się denerwowała.
- Nie odbierzesz ? - zapytałam z ciekawością.
- Nie. Niech się troche podenerwuje. Nic jej nie będzie.
- Stało się coś ? Oczywiście jeśli nie chcesz wiedzieć lub ja nie moge wiedzieć nic to nie było pytania.
- Nie no pokłóciliśmy się wczoraj wieczorem. Zdenerwowała mnie strasznie. Więc teraz stwierdziłem, że nie będę się odzywać i niech przemyśli swoje zachowanie. Może zmądrzeje. 

Ah Cesc pokłócił się z Daniellą. Idealnie. Musze to wykorzystać. Nie no żart. Przecież nic mnie z nim nie łączy i nie jestem laską, która rozbija cudze związki. Posiedzieliśmy jeszcze chwile i Cesc zaproponował mi, że mnie odprowadzi. Nie zgodziłam się. Nie chciałam mu pokazywać gdzie mieszkam. Mój blok był strasznie brzydki i stary. Jakby tam ze mną przyszedł na pewno szybko by zwiał. Raczej nie wiedział, że nie mam tyle pieniędzy co Gerard. Wymyśliłam, że musze szybko wracać a on niech lepiej wraca do Dani, bo na pewno się denerwuje. Pożegnał się i nasze drogi się rozeszły.

                                                        - Jakiś czas później -

Czas płynął strasznie szybko. Już troche czasu spędzałam z zawodnikami Barcy i wiedziałam o nich coraz to więcej. Moja znajomość z Ceskiem bardzo dobrze się rozwijała. Z Tello hm został moim przyjacielem. Świetny z niego facet. A Cesc.. Dalej nie rozmawiał z Daniellą, ale coraz bardziej zbliżał się do mnie.
Na jednych zajęciach gdy akurat mieliśmy masaże pleców zaszła między nami dziwna sytuacja.

Masując jego plecy czułam pod dłońmi jego każdy mięsień. Był tak dobrze zbudowany. No, ale nie powinnam się dziwić. Każdy dzień pracy nad sobą daje efekt. 
- Dziękuje bardzo. Skończyłam. - uśmiechnęłam się i odwróciłam umyć dłonie. Cesc usiadł na łóżku do masażu i patrzył na mnie. Odwróciłam się i podeszłam troche bliżej. - Jeszcze ? - roześmiałam się cicho a on złapał za moje dłonie i przyciągnął mnie bliżej do siebie. Wstał i musnął delikatnie mój policzek a potem kącik moich ust. Ok. Nie wiedziałam co się dzieje i o co chodzi. Nie zdążyłam nic powiedzieć gdy nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Odwzajemniłam a on całował je dalej. Jego dłonie powędrowały pod moją koszulkę a moje na jego barku. 
- Co tu się dzieje ?! - krzyknął rozzłoszczony Gerard wbiegając do gabinetu.  - Zwariowałaś ?! Nawet już za zajętych się czepiasz ? Ty zdziro!
- Ej uspokój się ! Nie mów tak do mnie !
Krzyknęłam a Cesc w ogóle nie wiedział co się dzieje. Zabrał swoje rzeczy i wyszedł szybko z mojego gabinetu. Gerard poszedł za nim a ja zostałam w gabinecie kompletnie rozwalona emocjonalnie. 

                                                                     - Gerard -

Nie no ta laska za dużo tu miesza. Chyba kompletnie rozum jej odjęło. Zachowuje się jak szmata. Nie mogłem w ogóle tego pojąć. Dorwałem Cesca na korytarzu i od razu ostrzegłem go przed nią. Na pewno chciała się zemścić na mnie rozwalając związek mojego najlepszego przyjaciela. Ma laka tupet. Musze z nią pogadać, bo na prawde narobi tu niezłego syfu. 



PS: Przepraszam, że tak mało, ale nie mam dziś sił na więcej. 

czwartek, 26 września 2013

Rozdział 1

Nowy dzień. Nowy rozdział w życiu. Aż chce się wstawać z łóżka. Godzina 7:00. Czas na praktyki. Podniosłam się z łóżka i udałam do łazienki. Ubrałam na siebie wygodne ciuchy i zaczesałam włosy. Do torby wrzuciłam kilka potrzebnych rzeczy i wzięłam kluczyki do samochodu i poszłam do kuchni.
- Mamuś, ja uciekam do klubu. - uśmiechnęłam się i ucałowałam jej policzek. Wyszłam z mieszkania i zjechałam windą na sam dół. Podeszłam do swojego auta i odjechałam w stronę stadionu.

                                                  - Pół godziny później -

Gdy dotarłam na miejsce trochę się denerwowałam, ale byłam też bardzo podekscytowana. Pracować razem z zawodnikami FC Barcelony to chyba marzenie wielu ludzi. Mi na szczęście się udało.

Panowie zaczęli trening a ja udałam się na trybuny by zobaczyć ich poczynania na boisku. Dwie godziny szybko zleciały. Poszłam do swojego gabinetu i przygotowałam wszystko do masażu. Chwilę poczekałam i zaczęli schodzić się zawodnicy. Akurat dziś trafiłam na numery od 1-8. Mmm.. Idealnie. Gerard, Cesc, Andres.. Co za ciacha mi się trafiły w pierwszy dzień. 

Gdy w końcu nadszedł czas na numer 3 byłam taka rozbawiona jakbym zaraz miała dostać wymarzone buty. Usiadłam na krześle i czekałam na Pana Pique. Nagle ktoś zapukał i wszedł. Nie odezwał się ani słowem. No tak przecież to Gerard w końcu.
- Witam Pana Pique. Prosze się położyć na plecach.
Poczekałam aż to zrobi i nałożyłam żel na dłonie. Zaczęłam masować mocno jego uda widząc kątem oka jak kręci nosem. Dobrze mu tak! Niech cierpi. 15 minut z nim to była jakaś istna masakra. Musiałam to sobie odbić z Fabregasem.
- Dziękuje, prosze poprosić Pana Fabregasa. - powiedziałam oschle myjąc dłonie. Gerard wyszedł i po chwili wszedł Cesc. Poprawiłam włosy i odwróciłam się w jego stronę z uśmiechem na ustach.
- Buenos días. - uśmiech nie schodził mi z ust. - Zapraszam na masaż. Mężczyzna położył się na plecach a ja między czasie rozgrzałam żel w dłoniach by nie był zimny. Dotknęłam dłońmi jego jednego uda i zaczęłam masować. Najpierw powoli i delikatnie a potem coraz mocniej rozgrzewając jego mięśnie. To samo zrobiłam z jego drugim udem i łydkami. Jego przytrzymałam trochę dłużej. Po 30 minutach podziękowałam mu i zaczęli wchodzić po kolei za numerami kolejni zawodnicy.
Trochę mnie dziś wymęczyli, ale warto było wymasować taką grupę. Umyłam dłonie, spakowałam rzeczy i wyszłam z gabinetu.
- Możesz mi powiedzieć co Ty wyczyniasz ?! - nagle szarpnął mnie za rękę Gerard i zapytał bezczelnie.
- Może mnie Pan puścić? To boli.
- Nie udawaj idiotki!
- Dlaczego mnie Pan obraża? Nie życzę sobie tego. Prosze mnie puścić! - krzyknęłam i nagle usłyszałam czyjś głos.
- Gerard co Ty? Puść ją.
To był Tello. Podszedł szybko do Nas a Gerard puścił moją rękę i nic nie mówiąc złapał za torbę i poszedł. 
- Dziękuje. Nie wiem co mu odwaliło. Chyba za dużo sobie pozwala. - uśmiechnęłam się i teraz ja złapałam za dłoń Cristiana robiąc to jednak bardzo delikatnie. - Dziękuje za pomoc jeszcze raz i zapraszam na kawe.

Tello oczywiście się zgodził i udaliśmy się do pobliskiej kawiarni oboje świetnie się bawiąc,
Jednak nie obyło się na następny dzień od plotek i spekulacji. Rano mama dostarczyła mi gazetę.
- Patrz.. - rzuciła mi ją na łóżko zdenerwowana i wyszła. Wzięłam ją i zobaczyłam napis:

                                                  " Cristian Tello romansuje 
                                           z siostrą Gerarda Pique - Charlotte "

No ładnie. To się narobiło. Dobrze, że dziś nie mam praktyk, bo w klubie na pewno wszyscy już wiedzą o mnie i Gerardzie.

                                                            - Gerard -

Cholera i co teraz ? Wszyscy już wiedzą, że biedaczka to moja pożal się Boże siostra!
- Ej Gerard. Gdzie Twoje siostra? Fajna z niej laska. Bo patrząc na nią i na Ciebie to nie powiedziałbym, że jesteście rodzeństwem. - Alves zaśmiał się głośno żartując sobie ze mnie.
- Odwal się Dani. Nie Twój interes.
- Oho zauważyłem stary, że chamstwem od Ciebie zajeżdża. I nie spodziewałbym się tego od Ciebie.

No super dzięki za komplement. Miałem na dziś dość, ale dorwał mnie jeszcze Cesc.
- Gerard, dlaczego nie przyznałeś się do Charlotte ? Przecież to Twoja siostra.
- To biedaczka a nie moją siostra! Wredna idiotka. Nie pasuje tu. Jest nikim. Musze coś zrobić by ją stąd jak najszybciej wywalili.
- Nie poznaje Cie. Ty i takie słowa o rodzinie? Dziwne to wszystko..

                                                           - Charlotte -

Mój plan powoli zaczyna działać. Dowiedziałam się od Tello, że w klubie wrze po ukazaniu się tego artykułu. Ale nie na temat rzekomego romansu tylko o tym, że Gerard Pique ma siostrę! Na pewno telefony się do niego nie urywają od dziennikarzy a w klubie też łatwo nie ma. Fantastycznie. Trochę szumu się w jego życiu przyda. I to jeszcze nie koniec jego problemów i niespodzianek ode mnie.

poniedziałek, 23 września 2013

Prolog

Już jako mała dziewczynka dużo przeszłam. Gdy skończyłam 5 lat mój ojciec zostawił mnie i moją mamę. Mój starszy brat Gerard od małego kochał piłkę nożną. Jednak mama stawiała na naukę a ojciec na sport. Uważała, że poprzez studia i dobrą pracę ustatkuje się i zapewni byt rodzinie a poprzez sport może nie osiągnąć nic. W ogóle nie mogli się dogadać. Ciągłe kłótnie, wyzwiska, wyprowadzki doprowadziły do ich rozwodu. Byliśmy na prawdę wspaniałą i kochającą się rodziną. Tak, byliśmy.
Najgorsze jednak było w tym to, że ojciec Joan kompletnie zapomniał w tym wszystkim o mnie. Postanowił, że on zabiera Gerarda a ja zostaję z mamą. Już on będzie mógł zapewnić Geremu rozwój sportowy a mnie oczywiście mama namówi na studia. Jak można tak rozdzielać rodzeństwo ?! Nie mogłam się z tym pogodzić, żal do ojca zostanie na zawsze do końca życia.
Zamieszkałam z mamą w bloku a ojciec z bratem zostali w naszym tzn. już w ich ogromnym i pięknym domu i jego nową partnerką. Nie dostawałam nic od ojca. Mama ledwo wiązała koniec z końcem. Żyłyśmy jak margines społeczny. Jakby mama nie straciła posady w pracy było by nam o wiele lepiej. Jednak po rozstaniu załamała się całkowicie. Mój kontakt z Gerardem kompletnie się urwał.

Gdy skończyłam 18 lat od razu poszłam do pracy. Musiałam zacząć zarabiać na siebie by mama miała lżej. To co ona zarobiła idealnie wystarczało na jedną osobę. Musiałam jakoś pomóc mamie i pogodzić to z nauką. Pracowałam w ekskluzywnej restauracji Aragon w Barcelonie. Cały czas śledziłam poczynania brata i jego klubu w którym grał. Chciałam tak bardzo się z nim spotkać, porozmawiać. Tęskniłam za nim.

Pewnego wieczoru dostałam polecenie od szefa bym obsłużyła pewną znaną parę. Podeszłam do stolika i nie mogłam w to uwierzyć. 
- O matko to Ty ?! - powiedziałam głośno podekscytowanym głosem i od razu wtuliłam się w Gerarda. - Tęskniłam za Tobą braciszku. Uśmiechnęłam się do niego a on odepchnął mnie i spojrzał z poirytowaniem.
- Znamy się ? Proszę mnie nie dotykać, bo straci Pani pracę! A sądze, że pieniądze są Pani bardzo potrzebne. - odpowiedziałam z pogardą i złapał za dłoń swojej partnerki i wraz z Shak wyszli z restauracji. 
Stałam nieruchomo przez dobre kilka minut i wpatrywałam się we drzwi. Do oczu napłynęły mi łzy i zaczęłam płakać jak małe dziecko. To było straszne. Własny brat się do mnie nie przyznał. Gardził mną. Wstydził się mnie. A może nie poznał? Nie no niemożliwe. Jak on śmiał?! Nigdy mu tego nie wybacze! To, że nie miałam tyle pieniędzy co on nie znaczyło, że może mnie tak traktować.
Oczywiście mój szef popadł w furie. W ogóle nie dał sobie nic wytłumaczyć. Musiałam pożegnać się z pracą za to jak potraktowałam jego klientów. 


                                                           - Rok później -

Przez ten czas nie odzywałam się do Gerarda. Jakoś znalazłam inną pracę. Sto razy gorszą i sto razy mniej płatną. Później dostałam się na studia. Na fizjoterapie w Uniwersytecie w Barcelonie. Zawsze o tym marzyłam. Przy okazji skończyłam kurs masażystki. Te umiejętności idealnie pasowałoby do mojego planu. Podczas trwania pierwszego roku studiów mieliśmy od razu praktyki. I w końcu nadszedł ten dzień. Pojawiłam się na treningu FC Barcelony. Jedna osoba z zarządu klubu zabrała mnie na trybuny. Gdy ujrzał mnie Gerard kompletnie nie wiedział o co chodzi. Jak to? Monica z moim przełożonym na trybunach? Jak się tam dostała? Tak zapatrzył się na mnie gdy biegł, że przewrócił się o słupek i upadł. Pokręciłam głową i śmiałam się głośno. Ty niezdaro. Pomyślałam. Oczywiście koledzy z drużyny mało nie pękli ze śmiechu i nie obeszli się od komentowania jego zachowania wobec mnie i wspominaniu i Shak.
Po skończonym treningu chłopcy udali się do szatni. Po małej przerwie zebrali się wszyscy w salce konferencyjnej a ja dotarłam tam po chwili wraz z trenerem Martino i jednym z klubowych medyków. Miałam takie szczęście, że dostałam się na praktyki właśnie tutaj. Nie tylko ze względu na Gerarda, chciałam też zdobyć potrzebne mi doświadczenie i kto nie chciał by pracować z takimi ciachami.

- Witajcie chłopcy. Poznajcie, to jest Monica i będzie waszą nową fizjoterapeutką i masażystką. Oczywiście na czas praktyk. Macie być uprzejmi wobec niej i mili. Nie tylko ona Wam będzie pomagać wracać do sprawności po meczach, ale wy tez musicie z nią dobrze współpracować. I oczywiście prosze być kulturalnym i dojrzałym facetem. Wiecie o czym mówie.- odpowiedział medyk wspominając o jednej z akcji gdzie tak samo pojawiła się młoda fizjoterapeutka, która szybko zwiała stąd nie mogą wytrzymać z żartami zawodników. Jednak teraz mina Gerarda była bezcenna. Już się bałam, że zaraz będę miała pracę i będę musiała nastawiać jego szczękę, bo tak odpadła gdy usłyszał, że zostaje.
Tak udało się! Pomyślałam i przywitałam się z każdym zawodnikiem z osobna. Dobrze, że medyk i trener nie podali mojego nazwiska. Oby tylko Gerard się nie wygadał. Teraz przynajmniej mogę włączyć mój plan w życie i zacząć działać. 


PS:
Witam Was :) Miałam zacząć pisać ten nowy blog dopiero wtedy jak dostane nowy szablon, ale coś nie mogę się go doczekać. Na razie więc szablon jest na zastępstwo a nowy pomysł na blog mam nadzieje, że Wam się spodoba. Pozdrawiam ;*